Melinda Metz - Pierwsze koty za płoty

 




Przed świętami znalazłam trochę czasu, nadrabiam recenzje. Mam nadzieję, że skorzystacie. 




Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna, 2021



Krótko o książce

Romans, w którym kot jest swatką. Jamie jest samotna, właśnie przeprowadziła się do Los Angeles. Uważa, że nie potrzebuje nikogo do szczęścia, chce pobyć sama ze sobą i swoim kotem. Jej kot sądzi jednak inaczej i podrzuca jej różne przedmioty, które należą do Davida, wdowca, który również nie planuje szukać kolejnej miłości.
Co wyniknie z tej znajomości? Przeczytajcie (przesłuchajcie) sami. 


Moja subiektywna ocena

Ciepła i zabawna historia o powstawaniu uczucia, przed którym broni się dwoje ludzi. Każde z nich uważa, że nie potrzebuje nikogo do szczęścia i nie jest gotowe na kolejny związek. Los chce jednak inaczej. 

Słucha się bardzo przyjemnie. Język jest lekki, a powieść okraszona jest dużą ilością humoru. Ciężko jest nie pokochać Maca, który tak bardzo stara się znaleźć towarzysza dla swojej Pani. 

Moja ocena: 4/5
Kolejna recenzja: Delia Owens - Gdzie śpiewają raki



Komentarze

Popularne posty