Picie wody - podsumowanie wyzwania

Zapomniałam, że miałam podzielić się moimi obserwacjami odnośnie wyzwania. Za bardzo zajęłam się bieżącymi sprawami. Już nadrabiam zaległości i piszę Wam co dało mi wyzwanie.
Picie dużej ilość wody przyszło mi o wiele łatwiej niż się spodziewałam. Byłam sceptycznie nastawiona, ponieważ poprzednie próby spełzły na niczym i nie potrafiłam się przełamać. Od kiedy kuchnię mam pod nosem (kilka kroków od biurka) i dzbanek z filtrowaną wodą jest pełny przez cały czas kubek ze świeżą porcją wody stoi obok mnie przez cały dzień i tak naprawdę nie do końca  świadomie wypijam tą wodę nie wiedząc nawet kiedy. Pierwsze bodajże dwa dni były trudne - pęcherz dał się we znaki - bardzo szybko jednak organizm do wszystkiego się przyzwyczaił i mogę teraz pić więcej płynów i nie biegać co chwilę w poszukiwaniu toalety. Z czystym sumieniem i bardziej wytrzymałem pęcherzem mogę spokojnie zapuszczać się do miasta czy na spacery, gdzie dostęp do toalet jest raczej ograniczony :).
Jak już wspominałam Wam wcześniej nie mam problemów ze smakiem wody, nawet lepiej słodkie soki są dla mnie za słodkie już od jakiegoś czasu i częściej wybieram wodę. Od momentu podjęcia wyzwania nie pijam soków ze sklepu wcale, jeśli już to tylko własnoręcznie wyciskane soki warzywne lub owocowe - idealne zamiast kawy do śniadania. Ponieważ wraz z wyzwaniem picia wody podjęliśmy decyzję o przejściu na zdrowe odżywianie wszystko zgrywa się ze sobą idealnie :) a ja cieszę się, że w ciągu tygodnia zgubiłam 1,5 kg (szkoda tylko, że tkanka tłuszczowa z brzucha nie ginie, bo nadwagi nie mam a jedyne co mi przeszkadza to wypukły, obrośnięty tłuszczem brzuch). Widzę przynajmniej, że sama dieta nie wystarczy, ale skoro uporałam się z tą wodą to może i kolejne podejście do ćwiczeń da jakieś wymierne i oczekiwane efekty. Chyba się zabiorę za regularne ćwiczenia spalające tłuszcz.
Rozpisałam się. Miałam pisać o wrażeniach i wpływie picia wody na mój organizm. Pierwsze co zauważyłam to mocniejsze i mniej łamliwe paznokcie - bardzo się z tego cieszę. Kolejny plus to odpowiednia ilość wody w organizmie - dostałam pochwałę od Pani dietetyk, ale też sama czuję się jakoś lżej w środku. Po włosach niestety plusów nie widzę, ale woda nie zdziała cudów w całym organizmie. Przekonałam się przynajmniej, że nic złego nie robi a jej picie wcale nie jest takie złe i trudne.
Zachęcam Was żebyście chociaż spróbowali, jeśli jeszcze ktoś się na to nie odważył. Tyle o tym trąbią, że ciężko nie słyszeć, że picie wody to samo zdrowie. Najlepiej jednak przekonać się na własnej skórze i sprawdzić reakcję własnego organizmu.

Miłego wieczoru, A.

Komentarze

Popularne posty