Jak i czy w ogóle pogoda wpływa na nasz nastrój?

Wczorajszy dzień był przełomowy. Co prawda rano ciężko było mi zwlec się z łóżka, ale w ciągu dnia organizm sam upominał się o wysiłek fizyczny. Dzisiaj jest podobnie. Muszę się poruszać, bo inaczej nie mam energii do działania. A podczas biegania mam nieoczekiwany przypływ weny więc może wpadnie mi do głowy jakiś ciekawy pomysł na wpisy.
Z racji tego, że pogoda w ostatnim czasie nas nie rozpieszcza postanowiłam napisać trochę o pogodzie właśnie. Pogoda jest zwykle uniwersalnym temate
m do rozmów. Często od rozmowach o pogodzie zaczynamy jakieś pogaduszki lub po prostu wplątujemy ją kiedy nie wiemy o czym rozmawiać z naszym rozmówcą. Zwykle jest tak, że jest za ciepło lub za zimno, zbyt wilgotno lub wieje za silny wiatr. A to pada deszcz a to znowu mamy suszę. Zawsze jest jakiś powód do narzekań. Kiedy budzimy się w gorszym nastroju zwalamy całą winę na pogodę. Bo za niskie ciśnienie, bo ciągle pada deszcz. Teoretycznie bardziej lubimy jak za oknem świeci słońce i wydawać by się mogło, że wtedy funkcjonujemy jakoś lepiej. Bo kiedy pada deszcz czujemy się ospali, niemrawi, mamy mało energii. Faktycznie może to mieć jakieś odzwierciedlenie i wpływ na nasz nastrój, ale głównym powodem naszego złego lub dobrego samopoczucia jest to co mamy w głowie.
Ponoć według naukowców 60 procent społeczeństwa w Polsce to meteopaci, czyli ludzie, których nastrój uzależniony jest od pogody właśnie. Zdarza się, że słyszymy w prognozie pogody o niekorzystnych zmianach ciśnienia i złym biometrze. Spoglądamy za okno i widzimy, że wczoraj było ciepło a dziś już wieje wiatr i automatycznie czujemy się zdecydowanie gorzej. Kiedy ktoś przeszedł jakieś operacje lub faktycznie doskwiera mu rwa kulszowa, jak wspomniano w podlinkowanym artykule, mogę się zgodzić, że będzie odczuwał dyskomfort kiedy pogoda będzie się zmieniała. Wydaje mi się jednak, że jako zdrowy człowiek, któremu nic nie dolega często każdą nieprzyjemność tłumaczymy sobie tylko zmianą pogody, ponieważ jest to dla nas zwyczajnie wygodne. Kiedy mam problem ze wstaniem z łóżka (tak jak np. wczoraj) gdzieś w podświadomości tłumaczę sobie to zmianą pogody, ale wiem, że gdybym musiała wstać i pójść do pracy to bym wstała. A jeśli głowa wie, że kolejnego dnia nie musi wstawać na czas, bo nikt niczego od niej nie oczekuje, odpoczywa sobie spokojnie. W tym przypadku bardziej ogranicza nas podświadomość niż to co dzieje się na zewnątrz.

Uważam, że pogoda może faktycznie delikatnie mieszać w naszym samopoczuciu, ale ostatecznie to jak danego dnia będziemy się czuć zależy od naszej podświadomości i tego jak sobie rozplanujemy dzień, bo kiedy będziemy mieć ciekawe zajęcia to nie będzie czasu na myślenie o tym czy pada deszcz czy świeci słońce. A deszcz też może być przyjemny. Wystarczy tylko odpowiednio do wszystkiego podejść i spróbować zorganizować sobie czas dopasowując się do pogody. Na deszczowe dni też można sobie znaleźć ciekawe zajęcia, które wygonią złe samopoczucie i nie będziemy meteopatami. 
Tutaj odpowiedź na pytanie z tytułu. Ja przedstawiłam tylko swoje odczucia i poglądy na temat pogody. I przyznam, że kiedy mam słaby dzień, to faktycznie pogoda jest idealną wymówką :) 

P.S. Moje miasto spotkała w miniony weekend przykra sprawa. Pożar Katedry spowodował przerwanie imprez z okazji dni miasta. Ponoć wszyscy artyści, którzy nie wystąpili w swoim czasie zgodzili się charytatywnie zagrać koncert w innym terminie i wspomóc odbudowę katedry. Chociaż tyle serca okazanego z ich strony, bo honorarium zażyczyli sobie w całości. Ale cóż gwiazdy się cenią, a miasto przecież na wszystko stać. 

Komentarze

Popularne posty