Zwykła, szara codzienność
Czas leci jak szalony. Dopiero przed chwilą rzuciłam normalną pracę na etacie na rzecz pracy w domu – niby etat, ale u siebie, przy swoim stole i w wolnej chwili robię co chcę a przede wszystkim nikt mnie nie kontroluje, szef jest w Poznaniu a ja 150 km dalej lub bliżej, zależy w którą patrzeć stronę :) - a już minęły trzy miesiące. Pół roku temu robiłam laserową korekcję wzroku, a przecież jeszcze pamiętam siebie z okularami na nosie a za chwilę mija pół roku od zabiegu. Przed momentem była zima a już za chwilę lato. I tak wszystko leci i mija, nawet człowiek się nie obejrzy.
Czasami wstaję rano i myślę, że mam luźny dzień, coś zrobię dla siebie, dla domu czy nawet nadrobię jakieś zaległości. Zanim się ogarnę już jest popołudnie. I zamiast leżeć na hamaku pod drzewem z ciekawą książką odbieram telefon za telefonem i ciągle znajduje się coś do zrobienia. Przyznaję sama sobie ostatnio znalazłam dodatkowe zajęcie w ramach pracy zarobkowej. Nie licząc firmy, którą też trzeba pilnować i rozwijać i nie licząc etatu, który jednak mimo wszystko jest najważniejszy, łapię inne zlecenia z portali ogłoszeniowych. Złapałam niedawno dość fajny kontakt i zasypałam się robotą. Teraz muszę przystopować i wywiązać się z tego, co już sobie wzięłam na głowę. Ale znając życie, ani się nie obejrzę, a terminy oddania wszystkich zleceń miną, zlecenia będą skończone i wpadną kolejne do wykonania. I tak to wszystko się kręci. Od poniedziałku do piątku z weekendem, który przelatuje przez palce jak jak strumień wody.
Zmieniając pracę zamierzałam zmienić przy okazji swoje życie. I na ten moment jestem szczęśliwa i zadowolona, chociaż trzeba przyznać, że czas i tak leci zbyt szybko a ja jeszcze nie potrafię w pełni go wykorzystywać. Brakuje mi go na zwykłe domowe czynności, bo skupiam się na pracy i sobie, chociaż po mnie efektów jeszcze nie widać, ale liczę po cichu na to, że kiedyś będę miała płaski brzuch jak te modelki z telewizji i internetu.
Relaksuję się przy czytaniu książki, jak mi się uda to na działce na hamaku a jak nie to w domu wieczorem przed snem.
Miłego piątku, A.


Komentarze
Prześlij komentarz