Moje ulubione gry
Może ten wpis powinien pojawić się jesienią, ale słoneczna pogoda również sprzyja graniu. Należy wybrać opcję na powietrzu. Gry możesz zabrać ze sobą na piknik, na działkę, nad jezioro. Większość z nich jest kompaktowa i zapewne nie zajmie dużo miejsca.
- Chińczyk (zdjęcie tytułowe) – klasyka wśród gier, od razu przypominają się czasy dzieciństwa i rodzinne rozgrywki. Mam młodsze rodzeństwo więc tradycja nie zniknęła i czasami w leniwe popołudnia gramy całą rodziną w chińczyka. Teraz jest wersja ulepszona, bo można grać w 6 osób .
- Monopol/Finansjera – wszystko co ma związek z kasą jest ekscytujące. Zawsze pochłania mnóstwo czasu, ale zabawy jest co niemiara.
- Scrabble – tradycyjna ruszaj głowa. Czasami trzeba nieźle się nagłówkowa żeby utworzyć wyraz i zdobyć punkty.
- Backgammon – grałam w to jeszcze w gimnazjum, na telefonie. Teraz mam wersję planszową i lubię czasami sobie „poskakać” kółkami
- Warcaby/szachy – kolejna klasyka, która chyba nigdy nie wyjdzie z mody.
- 4 w lini – czasami uda się zaskoczyć przeciwnika.
- Lumosity – umysłówka na telefon/tablet. Trzeba ruszyć głową żeby rozwiązać na czas te zadania.
- Simsy – najwspanialsza gra komputerowa jaką znam. Najbardziej chyba podobała mi się część 3, ale mam teraz 4 i czasami się zatracam na kilka godzin.
W moim zestawieniu jest wiele klasyków. Mam w domu pudełko z 70-cioma grami planszowymi, a gram ciągle w to samo. Ale wiem, że przy tym jest dobra zabawa i jakoś nie ciągnie mnie do nowości.
I co tygodniowa lista słówek, żeby głowa nie przegrzała się od słońca :)
Miłego tygodnia, A.










Komentarze
Prześlij komentarz