I ja padłam ofiarą oszusta

Myślałam, że jestem już „dorosła” i nie dam się nikomu tak łatwo podejść. Oj pomyliłam się i to bardzo. Wiem przynajmniej teraz, że na każdym kroku trzeba mieć oczy i uszy szeroko otwarte, bo łatwo jest stracić czujność. Trzeba myśleć trzeźwo przez cały czas.
Pomimo wszelkich ostrożności i powtarzania sobie, że już nie dam się oszukać (raz się nabrałam na pewną sztuczkę internetową i straciłam 100 zł) padłam wczoraj ofiarą oszusta. Całe szczęście w porę się opamiętałam, ale najpierw zadziałały zabezpieczenia bankowe i transakcja nie doszła do skutku.
Dostałam najpierw dziwnego SMS-a z zapytaniem o jeden z przedmiotów, które wystawiam na sprzedaż na portalu OLX. Bez nr telefonu, tylko nazwa GMX i prośba o odpisanie na adres e-mailowy. Najpierw pomyślałam, że to jakiś żart, że faktycznie ktoś chce mnie na coś złapać. Po chwili jednak napisałam e-maila, ale z konta, na którym praktycznie nie ma moich danych osobowych. Odpowiedź zwrotna przyszła prawie natychmiast. Ktoś (dokładniej mężczyzna) zainteresował się kupnem mojej sukni. Napisał przekonującego maila po angielsku, że będzie mu ona potrzebna, bo szybko ją sprzeda. Chciał zobaczyć więcej zdjęć, bo osobiście nie mógł jej obejrzeć. Od słowa do słowa i podałam mu mój e-mail dostępowy do konta PayPal. Szybko dostałam (oczywiście również po angielsku) informację, że taki człowiek przelał mi określoną kwotę pieniędzy, ale transakcja zostanie zakończona – pieniądze pokażą się na moim koncie – kiedy przez portal western Union przeleję kwotę 600 zł za rzekomy transport sukienki do jakiegoś tam gościa z Nigerii. Głupia, idiotka próbowałam to zrobić! Całe szczęście mój bank nie przepuścił tego przelewu. Gość wypisywał do mnie kiedy przeleję pieniądze i mnie poganiał. Po kilku nieudanych próbach opamiętałam się. Zadzwoniłam do PayPal, bo coś mi nie pasowało. Chwilę wcześniej pytałam ich, jak udostępnić komuś dane żeby mógł zrobić mi przelew, nigdy wcześniej nie korzystałam z ich usług. I olśniło mnie, że pieniądze powinny być widoczne od razu, a nie po jakiś tam autoryzacjach i potwierdzeniach przelewu za transport. Automatycznie zablokowałam go na wszystkich portalach i w skrzynce mailowej.
Historia szybko uświadomiła mi, że trzeba stąpać twardo po ziemi i mieć oczy szeroko otwarte i patrzące na wszystko, co dzieje się wokół nas. Nasze dane w postaci adresów e-mail są dobrym towarem dla oszustów. Co chwilę dostaję jakieś podejrzane wiadomość, które na ogół ignoruję. Wczoraj coś mnie podkusiło! Na szczęście historia zakończyła się pomyślnie. Jedyny minus to kolejna strata czasu, bo pochłonęło mi to jakąś godzinę i w ostateczności przed weekendem zostawiłam rozgrzebane papiery i pojechałam do domu. Chciałam uciec od komputera, który siłą rzeczy przypominał mi tą nieprzyjemną sytuację. Trudno, papiery dokończę w poniedziałek, przynajmniej sumienie mam już spokojne i czujność pobudzoną do działania na podwójnych obrotach.
Mam nadzieję, że kogoś ustrzegę prze podobną sytuacją i zachęcę do zwracania uwagi na to, co dzieje się wokół nas. Pogoda teraz sprzyja działaniu na „mniejszych” obrotach, bo cieszymy się z ładnej aury na dworze.


Miłej niedzieli, A.

Komentarze

Popularne posty