#CZYTAJNIK# cz. 28 Zakończenie mojej książki
To moja debiutancka książka, która została co prawda wydana, ale jak się okazało przez oszustów. Całą historię przeczytacie tutaj.
Mam w głowie pomysł na kolejne opowiadania, które chciałabym żeby w przyszłości stało się książką wydaną przez normalne wydawnictwo. Póki co nie mam czasu żeby porządnie zająć się pisaniem i będę Wam podrzucała moje wypociny. Mam już z kilka szkiców, które wymagają dopracowania i jak znajdę chwilę to stopniowo podzielę się z Wami moją twórczością.
Tymczasem miłej lektury.
Nadszedł ostatni dzień wakacji. Po całym tym weselnym zamieszaniu Laura mogła spokojnie wszystko wyjaśnić Pawłowi. Wspólnie doszli do wniosku, że powinni bliżej poznać Weronikę i jej rodzinę. Kiedy uporali się ze wszystkimi ważnymi sprawami, postanowili ją odwiedzić. Świeżo upieczona mężatka czuła, że jest już na to gotowa. Czuła się na siłach, aby pokonać lęki i zmierzyć się z nieuniknioną prawdą. Zjedli śniadanie przy rodzinnym, na razie jeszcze dwuosobowym, stole i spacerkiem poszli na konkurs tańca, w którym Weronika brała udział.
Weronika stała ubrana w żółtą sukienkę i czekała, aż wszystko się zacznie. Czekała, aż znajdzie się w blasku świateł i reflektorów na scenie pełnej przestraszonych par. Byli parą numer 14. Każda para prezentowała się w marszu. Potem każda zaczynała tańczyć. Brunetka oblała się potem, bo właśnie prowadzący zapowiedział wyjście wszystkich par. Zaczęła się zastanawiać, jakie będą miny rodziców, gdy zobaczą ją i Marka wśród tych wszystkich pięknie prezentujących się kolorowych par. Zrobiło się jaśniej. Byli już na scenie. Poszukiwała wzrokiem rodziców. Było tylu ludzi, że nie zdołała ich odnaleźć. Skupiła się na marszu. Już schodzili za kulisy. Została para z numerem 1. Oczekiwanie strasznie się dłużyło, aż wreszcie usłyszeli:
- Zapraszamy na parkiet parę z numerem 14.
Wyszli i zaczęli tańczyć. Tańczyło im się dobrze. Wpatrzeni w siebie, bez problemu wykonywali wyuczone kroki, dodając czasami swój własny ruch.
- Weroniko, co ty robiłaś z Markiem tam, na parkiecie? – usłyszała głos matki, kiedy tylko weszła za kulisy.
- Nic, mamo. Tańczyłam. Biorę udział w tym konkursie.
- Dlaczego nic nie powiedziałaś?
- To miała być niespodzianka. Wybacz, ale muszę już iść.
Teraz zobaczyła, że mile zaskoczyła rodziców. Wcale się tego nie spodziewali. I słusznie, bo ona sama nie myślała, że wyjdzie na tę scenę. Za chwilę dowiedzą się, czy dostaną się do kolejnego etapu. Dalej przechodziło dziesięć z dwudziestu par. Wyszli na scenę:
- Do kolejnego etapu – zaczął prowadzący – przechodzą: para numer 1, para numer 5, para numer 6, para numer 8, para numer 9, para numer 12, para numer 15, para numer 18, para numer 20 oraz para numer 14. Zobaczymy ich w kolejnym etapie – zakończył.
Była w szoku. Udało się, jednak przeszli. Już osiągnęli sukces, są w drugim etapie. Czuła się lepiej, już się nie bała, strach odszedł daleko. Rodzice na pewno się cieszą. Za chwilę dalszy ciąg konkursu.
Teraz tańczyli cha-chę. Werka strasznie lubiła ten taniec. Był jednym z jej ulubionych. Najbardziej kochała rumbę, która była zaplanowana na finał. Może uda im się dojść aż do finału? Uświadomiła sobie, że od początku konkursu Marek jeszcze się nie odezwał:
- Boisz się? – zapytała.
- Nie, tylko trochę się denerwuję. Ale cieszę się, że jesteśmy w drugim etapie. Chodź, chyba musimy już iść. – Chwycił ją za rękę. – Wierzę, że nam się uda.
Już rozbrzmiewała muzyka. Pierwsza para już tańczyła. Teraz będą szli szybciej. Zostało mniej par. Zbliżała się ich kolej. Szybko uchwycili rytm. Weronika spojrzała na widownię i odszukała rodziców. Siedzieli i przyglądali się wyczynom córki. Niedaleko siedzieli Laura z Pawłem, których Weronika nie spodziewała się ujrzeć. Skończyli tańczyć. Byli ostatni, zostali na scenie, czekając na ogłoszenie wyników:
- Do finału przechodzą trzy pary – poinformował prowadzący. – Zapraszamy parę numer 8, parę numer 12 oraz parę numer 14 – zakrzyknął prezenter. – Serdecznie gratuluję finalistom.
- Weronika, słyszałaś, co on powiedział? Jesteśmy w finale – ucieszył się Marek. – Zbieraj siły. Teraz mamy wielką szansę. Jesteśmy już tak blisko.
Dziewczyna nie wierzyła własnym uszom. Nie mogła pojąć, że są w finale. Była taka szczęśliwa. Zawsze marzyła o wyjeździe do Egiptu. Pragnęła zobaczyć te wszystkie piramidy, poznać kulturę innego kraju. Do tej pory najdalej była na Cyprze. Mieszkała wtedy u tamtejszej rodziny i codziennie spotykała się ze znajomymi z tańców. Cieszyła się, że rodzice ją na nie zapisali. Nauczyła się tańców ludowych i mogła wyjeżdżać na festiwale. W Egipcie jeszcze nie była. Nie widziała piramid i wielbłądów. Ostatni taniec wszystkie pary finałowe tańczyły razem, każda we własnej choreografii. Brunetka była uradowana, że tańczy rumbę z chłopakiem, którego najbardziej kocha. Zaczęli tańczyć. Byli blisko siebie. Nie obchodziło ją teraz, które zajmą miejsce. To był najszczęśliwszy dzień w jej życiu. Siostra jej uwierzyła, spełniło się jej marzenie zatańczenia na konkursie i w końcu tańczyła rumbę z ukochanym chłopakiem. Nikt już jej go nie odbierze. Skończyła się muzyka, zatrzymali się. Uczestnicy czekali za kulisami na ostateczny werdykt jury. Do Weroniki i Marka podeszła Laura.
- Cześć – zaczęła niepewnie. – Cieszę się, że mam taką wspaniałą siostrę.
Nie musiała mówić nic więcej. Weronika bez namysłu podeszła do niej i mocno ją przytuliła.
Zaczęto ogłaszać wyniki. Pary, które tańczyły w finale, musiały wyjść na parkiet.
- Trzecie miejsce zajmuje para z numerem 12, kolejne para numer 8. Pierwsza i główna nagroda, wycieczka do Egiptu, przypada parze z numerem 14 – wykrzyknął przewodniczący jury. Słysząc werdykt, Weronika zbliżyła się do Marka i ciesząc się, że wygrali, szepnęła:
- Wygraliśmy. Jedziemy do Egiptu. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, mogę ci to powiedzieć... Kocham cię – szepnęła i mocno go pocałowała.



Komentarze
Prześlij komentarz