#CZYTAJNIK# cz. 25 Krótki fragment "Tajemnicy"
Czas ucieka mi tak szybko, że nie nadążam ze wszystkim. Jest tyle książek do przeczytania i mam kolejne pomysły na moje własne opowiadania, ale ciągle brakuje mi czasu. Doba jest zdecydowanie za krótka. Obiecałam poprawę, a 150 stron czytam i czytam a końca nie widać. Pod koniec tygodnia opublikuję kolejną część recenzji. Chyba, że uda mi się do tego czasu przeczytać całość.
Byli w Kościele. Kościół miał sześćdziesiąt metrów kwadratowych, kształtem przypominał mocno wydłużony prostokąt. Ściany pomalowane były na biało. Przez duże okno z kolorowymi witrażami często wpadało słońce, czasem panował też półmrok, ale nigdy nie było ponuro. Na środku wisiała lampa, była żółta i duża. Wzdłuż jednej ze ścian znajdowały się boczne ławki. Wnętrze nie wyróżniało się niczym szczególnym, mimo to było jedyne w swoim rodzaju i bardzo przytulne. Laura miała piękną białą suknię aż do ziemi. Spod sukni wystawał okrąglutki brzuszek. Wszyscy byli szczęśliwi. Laura przysięgła Pawłowi miłość do końca życia. I zamierzała dotrzymać danego słowa. Nie chciała, aby jej dziecko nie znało któregoś z rodziców. Chciała dać mu życie, jakiego sama nie miała. Dopiero teraz dowiedziała się prawdy o wszystkim, co stało się w przeszłości.
Byli w Kościele. Kościół miał sześćdziesiąt metrów kwadratowych, kształtem przypominał mocno wydłużony prostokąt. Ściany pomalowane były na biało. Przez duże okno z kolorowymi witrażami często wpadało słońce, czasem panował też półmrok, ale nigdy nie było ponuro. Na środku wisiała lampa, była żółta i duża. Wzdłuż jednej ze ścian znajdowały się boczne ławki. Wnętrze nie wyróżniało się niczym szczególnym, mimo to było jedyne w swoim rodzaju i bardzo przytulne. Laura miała piękną białą suknię aż do ziemi. Spod sukni wystawał okrąglutki brzuszek. Wszyscy byli szczęśliwi. Laura przysięgła Pawłowi miłość do końca życia. I zamierzała dotrzymać danego słowa. Nie chciała, aby jej dziecko nie znało któregoś z rodziców. Chciała dać mu życie, jakiego sama nie miała. Dopiero teraz dowiedziała się prawdy o wszystkim, co stało się w przeszłości.
Przysięgając ukochanemu miłość, nie miała pojęcia, że Weronika jest obecna na uroczystości. Ta ostatnia została po kryjomu zaproszona przez Juliettę, która wiedziała, jak ważne dla dziewczyny było odnalezienie siostry. Wiedziała również, że Laura chciałaby z nią porozmawiać, ale brakowało jej odwagi. Kończące się właśnie wakacje były dla niej trudne, obfite w wiele zaskakujących wiadomości. Weronika przyszła z matką, która nie miała jeszcze okazji nawet przez chwilę porozmawiać z Laurą. Po uroczystości kościelnej, kiedy młoda para wyszła z Kościoła i przyjmowała gratulacje wraz z prezentami, Weronika w towarzystwie pani Zofii i Marka również planowała wręczyć siostrze upominek. Kupiła jej wielkiego pluszowego miśka. Nie mogła jednak zebrać w sobie tyle odwagi, żeby podejść do niej i złożyć jej gratulacje. Napisała tylko kartkę: „Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.” Przykleiła ją do misia, którego postawiła pod pobliskim drzewem, tak aby młoda dama mogła go ujrzeć, kiedy skończy przyjmować gratulacje. Sama udała się do domu w nadziei, że Laura jednak się do niej odezwie.
Laura, kiedy skończyła przytulać wszystkich po kolei i miała chwilę wolnego, całkiem przypadkowo skierowała wzrok na drzewo, pod którym stała maskotka. Wzięła za rękę swojego męża i poprowadziła go do misia. Odczytali kartkę. Laura miała pewność, że jest to prezent od Weroniki. Nie wiedziała tylko, skąd brunetka wiedziała o jej ślubie. Wytłumaczyła szybko mężowi, skąd wziął się misio, zabrała go i wsiedli do samochodu, którym jechali na salę weselną.
Przyjęcie było naprawdę udane. Wszyscy świetnie się bawili. Czuła się wspaniale. To był ten jedyny, z którym chciała przeżyć resztę życia. Teraz miała go tylko na wyłączność. Czuła, że należy tylko do niej. Nie odstępowali się na krok. Cały czas byli blisko siebie. Nie widzieli świata poza sobą. Bawili się do białego rana.



Komentarze
Prześlij komentarz