Twoje marzenia mogą być na wyciągnięcie ręki

Często zadajemy sobie pytanie: Czy marzenia się spełniają?
Odpowiedzi mogą być różne. Niektórzy powiedzą, że tak, inni będą twierdzić, że nie. Bo faktycznie prawda jest taka, że nie jednoznaczna odpowiedź na to pytanie. Jedni mają bardzo proste, błahe i niewymagające wysiłku marzenia i oni zapewne odpowiedzą twierdząco. Inni natomiast mają marzenia wysublimowane, wyszukane, których spełnienie wymaga większego wysiłku.
I o tych wymagających większego wysiłku będzie dzisiejszy wpis. Moje marzenia są i były bardzo różne. Od prostych typu mieć jakieś ubranie czy książkę przez trochę bardziej "wymagające" jak np. kupienie sobie czegoś droższego - aparat, laptop, samochód do takich, które wymagają dużo pracy własnej, motywacji i poświęconego czasu - napisanie i wydanie książki. Większość z nich po kolei udało mi się zrealizować. Jedno z ostatnich marzeń wpadło mi do głowy po dłuższym czasie spędzonym na blogu Ani. Czytałam, czytałam i któregoś dnia pomyślałam, że nie ma sensu jej zazdrościć tego, że pracuje na siebie. Przecież też jestem młoda, mam przed sobą długa karierę zawodową, coś już popróbowałam, były wzloty i upadki, a teraz czas wziąć się za własne życie i w pełni się nim cieszyć. Po czasie okazało się, że mój zawód nie przekreśla możliwości decydowania o swoim czasie pracy. I nawet w transporcie można zostać freelancerem. Wystarczy tylko trochę chęci i samozaparcia. Najpierw wymagało to poświęcenia, pracowałam na dwa etaty po 12-13 godzin dziennie, ale szybko zobaczyłam korzyści finansowe i zrozumiałam, że nie mogę odpuścić. Dogadałam się z potencjalnymi pracodawcami i płynnie przeszłam z pracy na etacie do pracy w domu.
Moje dotychczasowe życie różni się od obecnego tym, że sama kieruję swoim czasem i spokojnie mogę w dzień wyjść i załatwić jakąś sprawę urzędową. Najważniejsza rzecz - jestem mobilna. Wystarczy dostęp do internetu i mogę pracować w każdym miejscu.
Dla mnie najważniejsze jest to, że nikt mnie nie pogania, nikt nie stoi mi nad głową i nie mam określonych godzin kiedy muszę pracować. Wiem co jest do zrobienia i robię to a potem cieszę się wolnym czasem, Nie mam go jeszcze zbyt wiele, bo wszystko muszę sobie poukładać i zgrać ze sobą (mam troje pracodawców z branży transportowej) i każdy chce coś w tym samym momencie :). Są dni gorsze, kiedy jest więcej pracy i luźniejsze, jak np. dzisiaj kiedy mogę cieszyć się piękną pogodą i nadchodzącą wiosną.
Za zmianą pracy poszły automatycznie moje postanowienia. Powiedziałam sobie, że teraz nie ma taryfy ulgowej, bo pracę zmieniłam po to żeby mieć więcej czasu. A więcej czasu znaczy dla mnie dodatkowy czas na treningi i zadbanie wreszcie o sylwetkę. I faktycznie czas na treningi się znalazł :). W tym momencie jestem na etapie poszukiwania czasu na czytanie, bo bardzo to lubię, ale ostatnio mocno zaniedbałam i książki piętrzą się na półce, Jeszcze trochę i znajdzie się czas na czytanie i przy okazji na pisanie bloga :). Dopiero zaczęłam moja przygodę z freelancerstwem a już widzę, że kwestią czasu jest poukładanie sobie roboty i cieszenie się naprawdę dużą ilością czasu wolnego.

Spodziewajcie się, że niedługo powrócę do Was z cyklicznymi wpisami i kolejnymi słówkami do nauki, bo naukę języków zamierzam oczywiście kontynuować.

Miłego, słonecznego weekendu, A.

Komentarze

Popularne posty