Nie mogę się obudzić
Za oknami wiosna, słońce przebija się przez chmury, błękit nieba budzi uśmiech na mojej twarzy a ja nie mogę wstać z łóżka. I nie znam przyczyny. Może przesilenie wiosenne? Może coś zupełnie innego? Niby to jest właśnie pora wiosennego przesilenia.
Nie mam pojęcia dlaczego mam problemy ze wstawaniem rano z łóżka. Wkurza mnie tylko, że staram się spać tyle, ile przeciętnie potrzebuje organizm dorosłego człowieka, w dzień nie mam bardzo męczących zajęć. Regularnie tylko wykonuję ćwiczenia (tak, wreszcie się zmobilizowałąm :) w końcu robi się ciepło i jak ja się pokażę z takim sflaczałym, wypukłym brzuchem). Nic innego specjalnego nie robię, nawet piję dużo mniej kawy – zamieniam ją na zieloną herbatę. I codziennie rano procedura się powtarza. Dzwoni budzik, a ja zanim zwlokę się z łóżka, przestawiam go jeszcze ze dwa razy. Najgorsza myśl jaka przychodzi mi do głowy (nawet już co nieco o tym czytałam) to jakaś choroba i może czas wybrać się do lekarza na jakieś profilaktyczne badania. Nie chcę jednak dopuszczać do siebie takich myśli, tłumaczę sobie, że to zwyczajne lenistwo – komputer mam pod nosem, wystarczy go włączyć i jestem w pracy – nie muszę nigdzie się szykować, jeść szybko śniadania. Zauważyłam, że jakiekolwiek wybranie się gdzieś stanowi dla mnie z rana ostatnio dość spore wyzwanie. Godzinę zbieram się do wyjścia. Myśląc na chłodno przyczyną faktycznie może być zwyczajne lenistwo, bo niestety, ale prawda jest taka, że lubię leniuchować :). Praca „na swoim” dała mi sporo korzyści. Pisałam tutaj co nieco. I chociaż sporo już zmieniłam w swoim życiu i marnuję dużo mniej czasu, jest jeszcze wiele rzeczy wymagających dopracowania i połączenia ze sobą tak, żeby wszystko funkcjonowało jak trzeba.
Nie mam pojęcia dlaczego mam problemy ze wstawaniem rano z łóżka. Wkurza mnie tylko, że staram się spać tyle, ile przeciętnie potrzebuje organizm dorosłego człowieka, w dzień nie mam bardzo męczących zajęć. Regularnie tylko wykonuję ćwiczenia (tak, wreszcie się zmobilizowałąm :) w końcu robi się ciepło i jak ja się pokażę z takim sflaczałym, wypukłym brzuchem). Nic innego specjalnego nie robię, nawet piję dużo mniej kawy – zamieniam ją na zieloną herbatę. I codziennie rano procedura się powtarza. Dzwoni budzik, a ja zanim zwlokę się z łóżka, przestawiam go jeszcze ze dwa razy. Najgorsza myśl jaka przychodzi mi do głowy (nawet już co nieco o tym czytałam) to jakaś choroba i może czas wybrać się do lekarza na jakieś profilaktyczne badania. Nie chcę jednak dopuszczać do siebie takich myśli, tłumaczę sobie, że to zwyczajne lenistwo – komputer mam pod nosem, wystarczy go włączyć i jestem w pracy – nie muszę nigdzie się szykować, jeść szybko śniadania. Zauważyłam, że jakiekolwiek wybranie się gdzieś stanowi dla mnie z rana ostatnio dość spore wyzwanie. Godzinę zbieram się do wyjścia. Myśląc na chłodno przyczyną faktycznie może być zwyczajne lenistwo, bo niestety, ale prawda jest taka, że lubię leniuchować :). Praca „na swoim” dała mi sporo korzyści. Pisałam tutaj co nieco. I chociaż sporo już zmieniłam w swoim życiu i marnuję dużo mniej czasu, jest jeszcze wiele rzeczy wymagających dopracowania i połączenia ze sobą tak, żeby wszystko funkcjonowało jak trzeba.
Także od jutra zbieram tyłek w troki i wstaję rano, bez marudzenia. Włączam Mel B i dopiero idę do komputera. A teraz po długiej przerwie lista słówek do nauki. Cały czas mam poprzednie wydrukowane i od czasu do czasu do nich zaglądam :) A angielki teraz przyda mi się w pracy, bo wchodzę na nowy rynek, gdzie po niemiecku niekoniecznie chcą rozmawiać.
Dzisiaj tematyka: zakupy
Miłej nauki i owocnego tygodnia, A.




Komentarze
Prześlij komentarz