#CZYTAJNIK# cz. 19 Obiecany kolejny fragment mojej powieści
Tymczasem Weronika była smutna. Nie spodziewała się takiej reakcji Laury. Z drugiej jednak strony nie wiedziała też, jak siostra zareaguje. Może rzeczywiście nikt wcześniej nie powiedział jej, że ma siostrę. Pewnie był to dla niej szok. Miała jednak nadzieję, że dziewczyna zobaczy zdjęcie i sama się z nią skontaktuje. Marek, widząc smutną twarz przyjaciółki, postanowił zaprosić ją do kina. Nie musiał długo jej namawiać. Lubiła jego towarzystwo. Był jedyną osobą, która go rozumiała. Z nikim innym nie rozmawiało jej się tak dobrze. Potrzebowała jakiejś rozrywki. Może wtedy nie będzie się tak tym wszystkim zadręczała.
Weszli do kina i gdy tylko zaczął się film, Weronika odruchowo położyła głowę na ramieniu chłopca, który delikatnie ją pogładził. Robiła tak zawsze, kiedy była w kinie. Ojciec ją tego nauczył, tak czuła się bezpieczniej. Wiedziała, że nic jej nie grozi i nie bała się horrorów. Po skończonym seansie Marek złapał ją za rękę i poszli na spacer. Zaczął padać drobny deszcz. Nie przejmowali się nim. Nie zwracali uwagi na to, co dzieje się wokół nich. Widzieli tylko siebie. Nie zwracali uwagi na to, że jest już późno. Na chodnikach nie było widać żywej duszy. Byli tylko oni. Stali objęci na środku pustego parku. Chłopak delikatnie złapał ją za policzki, spojrzał głęboko w oczy i zapytał:
- Zechciałabyś zostać moją dziewczyną?
- Oczywiście – odpowiedziała bez zastanowienia.
Minął tydzień. Wczesnym rankiem obudziły dziewczynę promienie słońca, które delikatnie muskały ją po twarzy. Zapowiadał się naprawdę piękny dzień. Na niebie nie było ani jednej chmurki. Mimo iż była dopiero siódma rano, piwnooka brunetka wstała z łóżka i postanowiła nie zmarnować żadnej chwili w tym dniu. Zaścieliła łóżko, odsunęła zielone zasłony w swoim pokoiku, wzięła lekką i zwiewną białą sukienkę, przybory do porannej toalety i poszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic, związała włosy w kucyk, ogarnęła trochę swój pokój i po cichu zeszła na dół. Poszła z Markiem na spacer. Spacerując, ujrzała na drzewie plakat informujący o konkursie tańca towarzyskiego, który miał odbyć się w ostatni dzień wakacji w Hotelu „Mieszko” w Gorzowie.
- Marek, zobacz – pokazała mu plakat. – Tańczysz nieźle, ja też jestem niezła, może byśmy spróbowali?
- Coś ty, ja nie umiem tańczyć.
- To nasza szansa. Możemy spróbować. Zapiszemy się na kurs tańca. Trochę się poduczymy. Jeszcze cały miesiąc. Damy radę, zobaczysz. Można wygrać wycieczkę do Egiptu. Tak pragnę tam pojechać – przekonywała go.
- Nie jestem pewien, ale możemy spróbować.
- Dziękuję. – Pocałowała go w policzek.
Zapisali się na kurs tańca towarzyskiego. Został im miesiąc do konkursu. Bardzo pragnęła wygrać. To była dla niej szansa. Nic nie mówiła rodzicom. To miała być dla wszystkich niespodzianka. Naukę zaczęli od walca. Szło im całkiem nieźle. Po pierwszej lekcji powiedzieli nauczycielce, co zamierzają. Pochwaliła pomysł i zgodziła się im pomóc. Instruktorka powierzyła ich w opiekę wyuczonemu chłopakowi, który pomógł im opanować podstawowe kroki i ułożyć odpowiedni układ.



Komentarze
Prześlij komentarz