Już mi się chce - wyzwanie trwa

Mój tydzień był dziwny. Praca, wytężanie wzroku, problemy z długą jazdą samochodem (ciemne, deszczowe popołudnia), bóle oczu po przebudzeniu. I niemoc. Mimo chęci, brak możliwości do robienia czegokolwiek. 

Nie do końca udało mi się w pełni wykonać wyzwanie. Po powrocie do pracy i użytkowaniu komputera przez dłuższy czas, oczy odmówiły posłuszeństwa. Po powrocie do domu nie byłam w stanie nic już zrobić. Oczy wyglądały koszmarnie. I chociaż chciało mi się tak wiele rzeczy, nie byłam w stanie ich zrealizować. Nawet recenzję książki na moim drugim, nowym blogu musiałam pisać z pomocą. Przeczytajcie ją tutaj
Udało mi się jeszcze lekko liznąć języki, w poniedziałek mogłam oszczędzać wzrok w pracy :). To poza zadaniami zawodowymi dwie rzeczy, które udało mi się zrealizować w ramach poprzedniego wyzwania. Jak widać, wystarczy mocno chcieć i można wszystko :). No prawie, bo nie można ciągle się kimś wysługiwać. W miarę możliwości prośba o pomoc nie jest niczym złym, ale generalnie wolę robić wszystko sama. I wolę kiedy mi się chce. Nie lubię patrzeć, kiedy ktoś robi coś z niechęcią. Kiedy jednak ma się wszystko zdrowe i na miejscu można pozwolić sobie na więcej. Podczas "wypoczywania" w domu funkcjonowałam normalnie. Trochę tv, trochę komputera, trochę książek. Wszystkiego po trochę. I tu jest rozwiązanie dla mnie. Robić wszystkiego po trochę, nie męczyć wzroku wykonywaniem jednak czynności zbyt długo. Szkoda tylko, że pracodawca tego nie akceptuje. No ale cóż. Kiedyś przyjdzie czas wzrok wróci do normy. Wróci też cała radość z życia i regularność postów na moim blogu. Proszę Was o jeszcze chwilę cierpliwości.

Przez weekend udało mi się też wygospodarować trochę czasu i możliwości. Zapraszam do kontynuowania nauki liczebników.
Miłego tygodnia, A.

Komentarze

Popularne posty