Dziękuję, nie palę
Przed świętami wzięło mnie na refleksyjne wpisy. Zainspirowałam się wpisem jednej z blogerek Lifemanagerka w jednym z wpisów napisała, że nigdy w życiu nie miała w ustach papierosa. Zainspirowała mnie tym i postanowiłam "pochwalić się", że w pełni utożsamiam się z jej poglądem na ten temat.
Przeciętnie ludzie którzy palą papierosy, kupują paczkę papierosów dziennie. Są tacy, którzy potrzebują więcej, uśredniam. Średnio taka paczka (o ile dobrze się orientuję, nie mam z tym na co dzień styczności) kosztuje 12 zł. Działanie matematyczne: 12x30=360 i jeszcze razy 12 miesięcy mamy wydatek około 4320 zł. Cztery miesiące pracy przeciętnego Polaka (na najniższej krajowej). Ile to mogłoby być biletów na egzotyczne wycieczki? Raz do roku jedna wycieczka. Akurat na urlop. A ile innych ciekawych rzeczy można kupić za takie pieniądze?
Dlatego mówię: "Dziękuję, ale nie palę". Gdybym mogła mieć odłożone dodatkowo 4000 zł rocznie, byłabym mega szczęśliwa.
Jest jednak pewien paradoks. Nikt nigdy nie namówił mnie chociażby na spróbowanie papierosa, drażni mnie jego dym a szczególnie ten zapach przesiąkniętych nim ubrań i ten "wyziew" z jamy ustnej. Paradoks jest taki, że z pewnej, bezpiecznej dla mnie odległości (z daleka od smrodu) lubię patrzeć na takich palaczy. A jak byłam młodsza bardzo często udawałam, że paluszki to papierosy i "paliłam" jednego za drugim. Praktykowałam te zabawy szczególnie jak było mroźno i chuchało się parą.
Ale jeśli chodzi o kwestię ja i papieros to nigdy się nie polubimy. W tej materii jestem nieugięta. Nikt nie jest w stanie zmusić mnie do chociaż jednego zaciągnięcia dymka na próbę. O mojej innej słabości pisałam tutaj.
A przy okazji. Przecież papierosy to trucizna. Nie dość, że można zaoszczędzić "poważne" pieniądze to jeszcze nie zatruwać sobie organizmu. I tak na około mamy pełno innych zatruwaczy. Rzucenie palenia dla tych, którzy palą ma same wymierne w plusach korzyści. Więcej pieniędzy i zdrowszy organizm. Zachęcam Was jeśli palicie żebyście się nad tym zastanowili. I zamiast wydawać na "puszczenie dymka" odkładajcie te pieniądze do skarbonki. Jest to sposób na odkładanie.
Trzymam kciuki, jeśli tylko ktoś się zdecyduje. A.
I oczywiście rozwojowy czwartek.
Przeciętnie ludzie którzy palą papierosy, kupują paczkę papierosów dziennie. Są tacy, którzy potrzebują więcej, uśredniam. Średnio taka paczka (o ile dobrze się orientuję, nie mam z tym na co dzień styczności) kosztuje 12 zł. Działanie matematyczne: 12x30=360 i jeszcze razy 12 miesięcy mamy wydatek około 4320 zł. Cztery miesiące pracy przeciętnego Polaka (na najniższej krajowej). Ile to mogłoby być biletów na egzotyczne wycieczki? Raz do roku jedna wycieczka. Akurat na urlop. A ile innych ciekawych rzeczy można kupić za takie pieniądze?
Dlatego mówię: "Dziękuję, ale nie palę". Gdybym mogła mieć odłożone dodatkowo 4000 zł rocznie, byłabym mega szczęśliwa.Jest jednak pewien paradoks. Nikt nigdy nie namówił mnie chociażby na spróbowanie papierosa, drażni mnie jego dym a szczególnie ten zapach przesiąkniętych nim ubrań i ten "wyziew" z jamy ustnej. Paradoks jest taki, że z pewnej, bezpiecznej dla mnie odległości (z daleka od smrodu) lubię patrzeć na takich palaczy. A jak byłam młodsza bardzo często udawałam, że paluszki to papierosy i "paliłam" jednego za drugim. Praktykowałam te zabawy szczególnie jak było mroźno i chuchało się parą.
Ale jeśli chodzi o kwestię ja i papieros to nigdy się nie polubimy. W tej materii jestem nieugięta. Nikt nie jest w stanie zmusić mnie do chociaż jednego zaciągnięcia dymka na próbę. O mojej innej słabości pisałam tutaj.
A przy okazji. Przecież papierosy to trucizna. Nie dość, że można zaoszczędzić "poważne" pieniądze to jeszcze nie zatruwać sobie organizmu. I tak na około mamy pełno innych zatruwaczy. Rzucenie palenia dla tych, którzy palą ma same wymierne w plusach korzyści. Więcej pieniędzy i zdrowszy organizm. Zachęcam Was jeśli palicie żebyście się nad tym zastanowili. I zamiast wydawać na "puszczenie dymka" odkładajcie te pieniądze do skarbonki. Jest to sposób na odkładanie.
Trzymam kciuki, jeśli tylko ktoś się zdecyduje. A.
I oczywiście rozwojowy czwartek.



Komentarze
Prześlij komentarz