Czy praca się opłaca?

Pracować trzeba żeby mieć pieniądze (więcej tutaj) i utrzymać rodzinę czy chociażby spełnić podstawowe potrzeby ludzkie. Są stanowiska, które nie wymagają doświadczenia czy specjalnych umiejętności i są też takie, o których bez doświadczenia i umiejętności możemy zapomnieć.
W Polsce jest duże rozwarstwienie jeśli chodzi o status pracownika. Najczęściej z pracą jest tak, że każdy łapie co może żeby jakoś funkcjonować w społeczeństwie. Jakby powiedziała to jedna z posłanek Taki mamy klimat. Kto nie potrafi się wybić, ten zarabia mało i pracuje na produkcji czy na kasie w sklepie. Ktoś musi i tam pracować.
A jak to jest z opłacalnością? Bo, że trzeba to wszyscy wiedzą. (Jest jeszcze opcja żerowania na innych, ale to już skrajność).
Jak dla mnie, najlepiej jest pracować dla siebie i na siebie. Tzw. freelancer ma najlepiej. Ile sobie wypracuje tyle ma. I wydaje mi się, że może wszystko robić w miarę uczciwie. Bo u kogoś na garnuszku nigdy nie będzie dobrze. Zawsze pojawi się to poczucie bezsensu i brak poczucia swojej wartości. Jak bardzo byś się nie starał i tak zawsze coś będzie źle. A jak już wypruwasz sobie flaki żeby coś zrobić, udowadniasz, że potrafisz to i tak nikt tego nie doceni. Nie dostaniesz podwyżki, bo przecież nic takiego specjalnego nie zrobiłeś. Co z tego, że jeden Twój ruch dał firmie mega duży zarobek? Przecież Ty jesteś tylko zwykłym pionkiem i poruszasz się tak jak szef każe. I ciągle coś jest nie tak, ciągle nic nie robisz, ciągle dajesz z siebie za mało.
A umowy? Wszędzie to samo. Pracodawca patrzy żeby było taniej, żeby jak najmniej oddać do państwa. Z jednej strony racja, pracownik się godzi, bo chce pracować. Z drugiej poniżanie pracownika i wykorzystywanie. Brak jakiejkolwiek pomocy i wsparcia. Tylko wymagania i ciągła krytyka. Żadnych korzyści. Przekonałam się o tym przy okazji wypłaty, po chorobowym. Umowa słowna obowiązuje tylko wtedy, kiedy pracujesz jak dureń i nie opuszczasz stanowiska pracy. Chorobowe dostajesz od kwoty, którą masz na umowie pisemnej, czyli standard, 80% od najniższej krajowej. Mimo tego, że normalnie dostajesz więcej. Powiedzmy premia, której na chorobowe nie zabierasz.
Pracodawcy traktują nas jak roboty, które powinny pracować od rana do wieczora na pełnej baterii i cały czas z uśmiechem na twarzy. Tak jak ten pan z obrazka. W biegu po kole, które nie ma mety. Jak chomiki. Chorobowe? Urlop? Nawet nie chcą o tym słyszeć. Tak, jakby nam się nie należało. Trzeba awizować się dużo wcześniej i sukcesywnie przypominać, bo przecież szef zapomni i zaplanuje sobie w tym czasie rajskie wakacje.
Byłam ostatnio na chorobowym. Jakie mam odczucia? Po pierwsze – zdziwienie. Wróciłam do pracy i pod biurem nie zastałam nikogo oprócz obcej dziewczyny. Pracowała przez miesiąc na moim miejscu. Przyszła zaraz po tym jak ja „zachorowałam”. Faktycznie ostrzegałam szefa, że idę na dłuższe chorobowe (miesiąc) i mógł kogoś znaleźć. Jak widać znalazł, z tym że raczej na dłuższy czas. Przez tydzień byłam „bezrobotna.” Po drugie – marnowanie czasu. Zanim na nowo podzielił obowiązki, jeździłam i przez osiem godzin z uporem maniaka wpatrywałam się w dokumenty i komputer, na tyle ile wzrok mi pozwolił. Ktoś powie Super, powinnaś się cieszyć. Może i tak, ale miałam poczucie zmarnowanego czasu. Dłużył się jak flaki z olejem. Czułam się nieproduktywna. Dosłownie patrzyłam tej nowej na ręce i miałam ochotę wydrapać jej oczy. Nie mogłam patrzeć jak sobie nie radzi. Ok, ja też się uczyłam, ale bolało mnie, że tak marnuje moją pracę, że tak inaczej podchodzi do tego wszystkiego. Czułam się niepotrzebna. Nie mam w zwyczaju czepiać się ludzi, ale miałam aż nadto czasu żeby czynić obserwacje. Książki czytać nie można, muzyki nie posłuchasz, bo przecież jesteś w pracy. Jakoś przeżyłam. Szef zrobił nowy podział obowiązków. Moje obowiązki wróciły na miejsce. Wydawać by się mogło, że wszystko jest ok. Do czasu. Ktoś musi być gorszy a że nowa dopiero się uczy to ja obrywam co chwilę. Najpierw słyszę, że mam się wreszcie wziąć do roboty, bo generalnie to tylko siedzę i grzeję miejsce w fotelu (nie będę zagłębiać się w szczegóły, ale uporządkowałam i pilnuję coś, co jest dla firmy źródłem strat, ale nikt tego nie dostrzega. Po kilku miesiącach potrafię skojarzyć fakty i udowodnić, że klient się myli, mam porządne notatki. Powiedzmy, że uczę się od najlepszych i z przymusu próbuję wtopić się w politykę firmy, czyli podjąć ładunek a później martwić się czy kierowca się obrobi ze wszystkim) a za chwilę pada pytanie czy mam wolne auto, bo klient ma ładunek. Na drugi dzień od rana, że znowu nic nie zrobiłam, bo kierowca zabiera towar o który się nie prosiłam. Nie lubię być na czyimś „utrzymaniu,” zdecydowanie bardziej wolałabym sama się wykazać. Rano myślę, że mam wreszcie szansę, a za godzinę już jej nie mam. To tak, jakby ktoś wciskał mi guziki i sterował moimi ruchami. Jak taki ogłupiały robot (może są mądre? Nie wiem :)). 
I na zakończenie. Wracam do domu, mój inteligentny komputer jakimś cudem wyszukuje oferty pracy w okolicy obecnego miejsca zatrudnienia (pracuję teraz 50 km od domu) i pierwsza oferta jaką wyświetla jest na moje stanowisko - od mojego pracodawcy. Bądź teraz człowieku mądry i zadręczaj się myślami czy chodzi o Ciebie czy jednak o tą nową, która z zaobserwowanych wniosków wydaje się być pupilką szefa. Niczego się nie dowiesz, bo nikt prawdy Ci nie powie. Pozostaje tylko chodzić dalej i robić swoje z uśmiechem na twarzy czekając na rozwój wydarzeń.
I tak właśnie zamierzam zrobić. Za pracą od jakiegoś czasu się rozglądam. Szukam czegoś na miejscu. Codzienne dojazdy już mnie męczą. Nie będzie mi żal jeśli pocisk padnie na mnie. Pokrzyżuje to niestety nasze inne poważne plany. Ale mówi się trudno, nic nie poradzimy. Czas pokaże jak o się rozwiąże.

Tymczasem podrzucam kolejny rozwojowy czwartek i zostawiam Was z tą refleksją nad opłacalnością pracy.

Osobiście chciałabym zostać freelancerem lub właścicielką własnej firmy. Może w przyszłości coś z tego wyjdzie.

A odpowiadając na pytanie z tytułu: Opłaca się, ale tylko na własnych warunkach a o to cięzko w dzisiejszych czasach. 


Miłego wieczoru, A

Komentarze

Popularne posty