#CZYTAJNIK# cz. 8 Literatura popularno-naukowa i Tajemnicy ciąg dalszy

Dzisiaj dwie książki popularno-naukowe.  

                                                Mózg kobiety.              Mózg mężczyzny.

Louann Brizendine zagłębia się w sposób działania mózgu. Opisuje mózg zarówno kobiety jak i mężczyzny wyjaśniając na jakiej podstawie każde z nich funkcjonuje . Pokazuje nam jak bardzo jesteśmy odmienni. Jak budowa mózgu determinuje nasz świat.
Mężczyźni znajdą tu odpowiedzi na pytania:
- Dlaczego kobiety wypowiadają średnio dwadzieścia tysięcy słów dziennie, a mężczyźni prawie trzy razy mniej.
- Dlaczego kobiety pamiętają kłótnie, które – jak twierdzą ich partnerzy – nigdy się nie zdarzyły.
- Dlaczego nastolatki tak przejmują się swoim wyglądem i bez przerwy gadają przez telefon
- Dlaczego kobieta myśli o seksie przeciętnie co kilka dni, a mężczyzna – co minutę.
- Dlaczego kobiety potrafią rozpoznawać cudze emocje, a przeciętny mężczyzna orientuje się, że coś dzieje się źle, dopiero po wrzasku.
- Dlaczego kobiety po pięćdziesiątce częściej wnoszą o rozwód niż ich rówieśnicy.

Kobiety natomiast znajdą informację o tym, że:
- Mózg mężczyzny jest nastawiony na rozwiązywanie problemów w sposób logiczny, racjonalny. Aby poradzić sobie z osobistymi problemami, mężczyzna wykorzystuje analityczne funkcje mózgu, nie angażuje natomiast struktur odpowiedzialnych za emocje.
- Mężczyzna rozwija się pod wpływem współzawodnictwa, instynktownie gra ostro, ma obsesję na punkcie swojego miejsca w szeregu i hierarchii.
- Obszar mózgu odpowiadający za popęd seksualny u mężczyzn jest 2,5-krotnie większy niż u kobiet, co z kolei odpowiada za powstawanie fantazji o kobiecym ciele.
- Ogromny wzrost stężenia testosteronu, który następuje w okresie dojrzewania powoduje, że mężczyzna postrzega inne osoby w sposób agresywny.

Czytałam te książki jakiś czas temu, ale pamiętam, że pomogły mi inaczej spojrzeć zarówno na swoje zachowanie jak na zachowanie ludzi, którymi się otaczam. Zrozumiałam, dlaczego mężczyźni niektóre rzeczy postrzegają inaczej, dlaczego niektóre rzeczy dla nich są niczym a dla kobiety są ogromnym problemem. Polecam serdecznie.


A teraz dalsze losy Weroniki. Zobaczcie co właśnie znalazła.
Był piątek, wczesne popołudnie. Weronika siedziała właśnie w swoim pokoju. Przeżyła już osiemnaście lat. Była ładna, wiele dziewczyn jej zazdrościło. Była trochę inna od wszystkich. Kochała tańczyć i czytać książki. Nie miała kompleksów, choć była bardzo cicha i zamknięta w sobie. Często nie miała odwagi powiedzieć czegoś wprost. Niektóre rzeczy trzymała w głębi duszy, w tajemnicy przed wszystkimi. Nie szukała na siłę chłopaka. Czekała na tego jedynego, który, jak wierzyła, znajdzie ją w odpowiednim momencie, który naprawdę ją pokocha i zostanie z nią do końca życia. Wierzyła, że potrafi kogoś pokochać. Nie chciała zostać sama. Pragnęła znaleźć taką wielką miłość na całe życie. Nie chciała mieć wielu chłopaków, jeden byłby najlepszy. W głębi duszy kochała Marka, o rok od niej starszego przystojnego blondyna z niebieskimi oczami. Nie wiedziała jednak, czy jest to miłość, czy tylko uczucie, jakim darzy się przyjaciela. Wiedziała, że może powierzyć mu nawet najskrytsze sekrety. Nigdy jeszcze jej nie zawiódł. Był przy niej zawsze, kiedy tego potrzebowała.
Przeglądając dokumenty w poszukiwaniu aktu urodzenia, przypadkowo znalazła jakieś zdjęcie. Nigdy wcześniej go nie widziała, dlatego przyjrzała się bliżej. Była na nim jej matka z nieznanym mężczyzną i malutkim dzieckiem. Pomyślała, że to ona z rodzicielką i jakimś nieznanym mężczyzną. Przyglądając się jednak dokładniej, dostrzegła datę w rogu zdjęcia: 23 V 1990 – więc to nie mogła być ona. Jej nie było jeszcze na świecie. Postanowiła schować zdjęcie, a w najbliższym czasie pokazać je właścicielce i spytać, kim są osoby ze zdjęcia. Szybko skończyła porządkowanie, znalazła potrzebny dokument i pobiegła do kuchni, gdzie powinna być pani Zofia. Zastała tam jednak ojca z Erykiem.
- Tato, gdzie jest mama? – zapytała.
- Zadzwonili z księgowości, że jakaś koleżanka leży w szpitalu i mama musi ją zastąpić – odpowiedział ojciec.
- To ja idę na spacer – powiedziała bez entuzjazmu i wyszła. – Aha, znalazłam mój akt urodzenia.
Potrzebowała być teraz sama. Zaniepokoiła ją znaleziona fotografia. Dziwne, że była tam matka w objęciach jakiegoś mężczyzny, trzymająca malutkie dziecko. To nie mogła być ona, przecież urodziła się dwa lata później. Ruszyła w kierunku parku i siedząc samotnie na ławce, wpatrywała się w fotografię. Pomyślała, że potrzebuje teraz Marka. W pewnym momencie zadzwonił telefon:
- Halo?
- Cześć – usłyszała wesoły głos Marka. Ucieszyła się. – Co tam słychać?
Przyjaźnili się od niedawna. Po tonie głosu dziewczyny poznał jednak, że coś się stało.
- Właśnie o tobie pomyślałam. Mógłbyś przyjść do parku?
- Dobrze, zaraz będę.
Po piętnastominutowym wyczekiwaniu miała wracać do domu, kiedy Marek w końcu nadbiegł.
- Hej, wybacz, że tak długo, ale musiałem odprowadzić siostrę do sąsiadów – tłumaczył. – Wiesz, jak jest z młodszym rodzeńst…
- Nic nie mów. – Położyła mu palec na ustach. – Dobrze, że przyszedłeś.
- Coś się stało? – przestraszył się.
- Nic wielkiego. – Pokazała mu zdjęcie. – Znalazłam to dzisiaj w moich dokumentach.
- To tylko zdjęcie – zaczął niepewnie chłopak. – Tylko zdjęcie.
Tak. Tylko zdjęcie. – Posmutniała. – Przyjrzyj się- dokładnie i spójrz na datę.
- 23 maja 1990. Ciebie jeszcze wtedy nie było?
- No właśnie. Mnie nie było, a tu jest moja matka z jakimś facetem. – Odwróciła zdjęcie i przeczytała: – Kevin, Zofia und Laura Schönster. Z tego wynika, że matka coś ukrywa. – Marek ją przytulił. – Tylko dlaczego zostawiła to pomiędzy dokumentami? Przecież prędzej czy później ktoś by je znalazł. – Mocniej wtuliła się w Marka.
- Powinnaś z nią porozmawiać. Na pewno wszystko ci wytłumaczy – próbował ją pocieszyć. – Chodź, pójdę z tobą. Porozmawiasz z nią.
Ruszyli w kierunku ulicy Źródlanej.
- Poczekaj – zatrzymała chłopaka. – Pójdę sama.
- Ale…
- Odezwę się później. – Pomachała mu i zniknęła za drzwiami. Lepiej będzie, jeśli sama o to zapyta matkę. Musi poznać prawdę.
- Weronika, zapraszam na obiad – usłyszała, gdy zamknęły się za nią drzwi.
- Nie jestem głodna – wsadziła głowę do kuchni – ale chciałabym z tobą porozmawiać.


Standardowo linkuję Wam rozwojowy czwartek



Miłej lektury, A.

Komentarze

Popularne posty