#CZYTAJNIK# cz.3 Plaże świata i kolejny fragment mojej książki
Dzisiejsza część będzie połączona po części z kolejną częścią #Podróżnika#. Zawsze fascynowały mnie plaże. Dostałam kiedyś od Gwiazdora-Mamy taką książkę:
Nie przejrzałam jej jeszcze dokładnie, ale chyba muszę nadrobić zaległości. Jest tam nawet nasza Polska plaża, na której byłam już nieraz. Plażą w Niechorzu. Zdjęcie akurat pochodzi z Trzęsacza, ale morze to samo.

Z plaż, których widokiem w książce cieszą się moje oczy widziałam na żywo plażę Black Bay nad jeziorem Ontario w Kanadzie. Może kiedyś spełni się moje marzenie i odwiedzę jedną z Australijskich plaż. Najbardziej podoba mi się plaża Palm Cove Beach w Quennsland.
Ogólnie lubię oglądać zdjęcia plaży. Piasek, woda, od razu przypominają się wakacje i letnie promyki.
A teraz kolejny fragment mojej książki. Miłej lektury.
Nie pamiętała, co było dalej. Obudziła się dopiero w jakiejś jasnoczerwonej sali. Nie wiedziała, gdzie jest. Po chwili poznała, że to szpital. Leżała sama w pustej sali. Nie mogła się ruszyć. Przyszedł lekarz.
– Przepraszam, co się stało? – zapytała drżącym, cichym głosem.– Miała pani wypadek – poinformował lekarz. – Wyjdzie pani z tego. Proszę się nie martwić.
– A co z pozostałymi? – zapytała słabo.
– Na razie nie mogę pani powiedzieć. Jest pani w szoku.
Lekarz wyszedł, a dziewczyna próbowała się podnieść. Nie miała siły. Była strasznie słaba. Zasnęła. Przyśniło jej się to, co zapamiętała. Po trzech godzinach obudziła się. Czuła się trochę lepiej. Bolała ją prawa noga. Miała ją w gipsie. Musiała być złamana. Sięgnęła po telefon. Napisała sms-a: „Mamusiu! Nie wiem, jak to się stało, ale jestem w szpitalu. Chyba mieliśmy wypadek. Pamiętam tylko jasne, oślepiające światła. Wszystko mnie boli.” Po chwili odczytała odpowiedź: „Córeczko! Mam nadzieję, że wyjdziesz z tego cało. A co z resztą?”
No właśnie, co z resztą? Nadal nic nie wiedziała. Postanowiła się dowiedzieć. Akurat przyszła pielęgniarka z termometrem.
– Jak się czujesz? – spytała.
– Dziękuję, dobrze. Trochę boli mnie ta noga.
– To dość poważne złamanie, była uwięziona pod siedzeniem. Ale na pewno z tego wyjdziesz. – Pielęgniarka uśmiechnęła się przyjaźnie.
Miała już wychodzić, ale dziewczyna ją zatrzymała:
– Czy mogłabym dowiedzieć się, co stało się z pozostałymi?
– Ja nic nie wiem. Musisz spytać lekarza, zaraz go zawołam.
Za chwilę do sali wszedł lekarz i oznajmił:
– Wiem, że to będzie dla ciebie szok, ale reszta pasażerów nie przeżyła.
– O Boże! Nie, to niemożliwe! To moja wina – obwiniała się.
Przeżyła szok. Nie mogła w to uwierzyć. To nie mogła być prawda. Mateusz był jej ukochanym chłopakiem.
– Uspokój się. To nie twoja wina. Nie możesz tak mówić.
Za chwilę do sali weszli rodzice. Pani Zofia jak zwykle panikowała. Zaczęła wypytywać, co dokładnie się stało. Posiedzieli chwilę i kiedy Weronika powiedziała, że chciałaby odpocząć, wyszli. Udali się do lekarza, aby uspokoić myśli i mieć pewność, że Weronice nic nie grozi. Brunetka odpoczywała i zasnęła. Kiedy się obudziła, widziała przed sobą twarz Gośki. Na krześle obok siedział Marek, którego jeszcze nie dostrzegła. Otworzyła szerzej oczy, żeby pokazać, że już nie śpi.
– Długo tutaj jesteś? – spytała słabo.
– Nie. Przed chwilą przyszliśmy – odpowiedziała.
– Przepraszam – zwróciła się do chłopaka, który siedział na krześle obok – my się chyba nie znamy?
Marek opowiedział dziewczynie, że poznali się na imprezie sylwestrowej. Weronika niewiele pamiętała. W głowie migały jej jakieś drobne urywki z tego, co zdołała zapamiętać. Wreszcie udało jej się przypomnieć sobie Marka. Posiedzieli jeszcze chwilę i poszli, zostawiając ją znów samą w czerwonej sali.
Kolejny rozwojowy czwartek. Ja już dzisiaj nie mam czasu się nim zajmować. Jak na złość każdy coś ode mnie dzisiaj chciał i zrobiło się późno. Na pewno nadrobię zaległości.
Miłego wieczoru, A.




Komentarze
Prześlij komentarz