#CZYTAJNIK# cz.2 Bohaterowie i pierwszy fragment

W dzisiejszej części przedstawię bohaterów mojej książki. (dopiero po kliknięciu w obrazek otworzy się w całości)
Bez tytułu

  Weronika: dziewczyna o brązowych włosach nosząca okulary, ma 18 lat, marzycielka, kocha taniec i książki

Marek : blondyn o niebieskich oczach, ma 19 lat
Laura : mieszka w Austrii, ma 21 lat

Książka jest krótka ok. 50 stron. Nie mogę napisać więcej o bohaterach, bo wszystko się wyda. Szybko poznacie poszczególne postacie kiedy będziecie czytać dalsze cykle.

Początek mojej książki:
7745-185-4_500Był sylwester. Część uczniów trzeciej klasy technikum mechanicznego zebrała się na imprezie domowej u Gośki. Chcieli hucznie przywitać zbliżający się nowy rok. Weronika, średniego wzrostu brunetka nosząca okulary, przyszła ze swoim chłopakiem, Mateuszem. O rok od niej starszy, zachwycał się właśnie jej fryzurą. Miała bordowe pasemka i zrobione loki. Ubrana w błękitną sukienkę wyglądała zachwycająco. Gdyby mógł, nie opuszczałby jej ani na krok. Wiedział jednak, że  dziewczyna nie lubi, kiedy nie może mieć swobody. Zajął się więc tym, co miał do zrobienia i tylko czasami zerkał w kierunku kuchni, gdzie urzędowały Gośka z Weroniką. Jemu zleciły porozwieszanie balonów. Towarzyszył mu Marek, przystojny blondyn w wieku lat osiemnastu, chłopak Gośki.
Brunetka natomiast pomagała przyjaciółce w kuchni. Rozstawiały przygotowane potrawy. Grzały właśnie barszcz, wesoło rozmawiając, kiedy do kuchni wszedł Marek.
Nigdy wcześniej nie spotkał takiej dziewczyny. Stał przez chwilę bez ruchu, zdziwiony jej urodą. Brunetka zauroczyła go, nie spotkał jeszcze piękniejszej osoby. Nie zamierzał zrywać z Gosią, kochał ją. Weronika jednak bardzo go zaintrygowała. Na jego widok poczuła się zaskoczona tak samo jak on. Szeroko otworzyła oczy, kiedy tylko go ujrzała. Szybko jednak powróciła do przerwanej wcześniej czynności. Marek zapytał tylko Gośkę, co mają dalej robić i wyszedł z kuchni.
Werka natomiast, podgrzewając barszcz, myślami była już gdzie indziej. Wyobrażała sobie, że jest na górskiej polanie otoczonej ze wszystkich stron stromymi szczytami. Siedzi na miękkiej zielonej trawie. Wokoło rosną tysiące białych, żółtych i liliowych kwiatków. Jest ich tak dużo, że trawa ledwo się pośród nich przebija. Za jej plecami cicho szumi górski strumyk. Jego woda jest krystalicznie czysta i bardzo zimna. Odbija się w niej słońce. Na dnie strumyka, a także na jego brzegach leży mnóstwo kamieni. Niektóre są gładkie, a niektóre porośnięte miękkim zielonym mchem. Bierze do rąk te najmniejsze i usypuje z nich kopiec. Przed nią rozciąga się przepiękny widok na góry. Widzi Giewont z krzyżem. Szczyty pokryte są śniegiem. Nierówna linia gór ciągnie się wysoko ku niebu. Chmury przykrywają te wyższe i nie wiadomo, gdzie się kończą. Wszędzie panuje cisza i spokój. Oprócz szumu potoku nie słychać nic. Można spokojnie o wszystkim myśleć, nic i nikt nie przeszkadza. Nagle w oddali widzi zbliżającego się Marka z promiennym uśmiechem na twarzy…
Z zamyślenia wyrwał ją głos przyjaciółki:
– Hej, marzycielko. O czym tak myślisz?
-O niczym ważnym. Przepraszam. Już wracam do pracy – zbyła przyjaciółkę. Nie chciała przyznać się sama przed sobą, że tak szybko w jej myślach pojawił się Marek. Tym bardziej, że był to chłopak Gośki, a ona sama miała Mateusza.
Przygotowania dobiegły końca. Zeszli się pozostali goście. Impreza się rozkręciła. Grała muzyka, były tańce, wesołe pogaduchy. Wszyscy bawili się wyśmienicie. Weronika kilkakrotnie złapała się na tym, że jej wzrok bezwiednie poszukuje blondyna, którego widziała w kuchni. Nie chciała tego. Było to jednak silniejsze od niej. Starała się chociaż udawać przed Mateuszem, że wszystko jest w porządku. Zauważył jednak, że coś jest nie tak.
-Co się stało, kochanie? – zapytał.
-Chciałabym się przewietrzyć i zostać sama na jakiś czas. Nie masz nic przeciwko, żebym wyszła na taras?
- Jeśli to miałoby ci pomóc, to idź. Nie będę cię zatrzymywał.
Wyszła samotnie na zewnątrz. Chciała wszystko przemyśleć. Była prawie północ. Za kilka minut nowy rok. Oparła się o barierkę i zamknęła oczy. Nie minęła minuta, kiedy ktoś do niej podszedł. To był Marek, który czekał na okazję, żeby porozmawiać z brunetką. Wyszedł do niej, kiedy tylko zobaczył, że idzie sama na taras.
-Cześć, jestem Marek – przedstawił się. – Chłopak Gosi – dodał.
-Weronika, przyjaciółka Gosi – odpowiedziała i wyciągnęła przed siebie dłoń z pomalowanymi na niebiesko paznokciami. Marek uścisnął ją i przytrzymał przez chwilę. Wzrok oboje mieli rozbiegany. Cisza się przedłużała. W końcu wybiła północ.
- Wszystkiego najlepszego w nowym roku – powiedzieli niemal równocześnie i roześmiali się. W mieszkaniu grała muzyka
-I jak, podoba ci się impreza? – zapytał Marek.
- Oczywiście. Dawno nie byłam na tak dobrze zorganizowanej imprezie.
W mieszkaniu reszta piła szampana i obdarowywała się wzajemnie życzeniami. Nikt jeszcze nie zauważył, że brakuje dwóch osób. Tymczasem dwoje młodych ludzi, którzy byli sobą zauroczeni, stało na tarasie. Marek podszedł bliżej, złapał dziewczynę w pasie i powoli zaczęli się kołysać w rytm muzyki. Tańczyli sobie w najlepsze, kiedy Gosia zorientowała się, że nigdzie nie widzi swojego chłopaka. Było już po północy, a on nie złożył jej jeszcze życzeń. Nie było widać również Werki. Razem z Mateuszem zaczęli ich szukać. Mateusz wiedział, że jego dziewczyna powinna być na tarasie. Zdziwił się jednak, kiedy zobaczył ją w towarzystwie Marka. Gosia też się zdziwiła. Żadne z nich nic jednak nie powiedziało. Złożyli sobie noworoczne życzenia i wrócili do środka. Tego dnia Marek i Weronika nie mieli okazji już się spotkać.
Gosia była trochę zła na swego chłopaka. Nie lubiła, kiedy przebywał sam w towarzystwie innej dziewczyny. Nie miała jednak powodów do zazdrości. Wiedziała, że Werka jest jej najlepszą szkolną przyjaciółką. Poza tym nie byłaby zdolna zostawić Mateusza. Kiedy jednak goście poszli – Weronika z Mateuszem pomogli posprzątać – Gosia została z Markiem. I szybko zapomniała, że jeszcze przed chwilą była na niego zła. Byli ze sobą przeszło rok. Do tej pory układało im się wspaniale. Nie mieli żadnych problemów. Nie mieli przed sobą tajemnic.
 ***
Siedzieli w jego samochodzie. Wracali z imprezy. Przyjechali po nich rodzice Mateusza. W radiu słychać było muzykę. Nagle jakiś jasny błysk światła oślepił dziewczynę. Kierowca stracił panowanie nad kierownicą. Było już za późno. Za chwilę nastąpiło czołowe zderzenie z ciężarówką. Dziewczyna przytuliła się do chłopaka, zamknęła oczy. Słyszała tylko głośny huk…

Już za tydzień kolejny fragment książki.
W ramach rozwoju standardowo żebym sama miała motywację polecam: Rozwojowy czwartek : ćwiczenie numer 2

650x200Wyprawka szkolna do 20% taniej. Tylko do 15.09.




Miłego wieczoru A.

Komentarze

Popularne posty