#CZYTAJNIK# cz. 5. Coś na pobudzenie zmysłów i kolejny fragment „Tajemnicy”
Dzisiaj coś dla kobiet. Książki, które potrafią pobudzić zmysły.
Seria o Ann i Greyu E.L. James jest chyba powszechnie znana. Wszyscy się zachwycali to i ja przeczytałam. Przyznam, że nie wciągnęło mnie tak jak słyszałam opinie, że takie super i extra. Przeczytałam, ale nie wiem czy pojawiały mi się wypieki na twarzy :). Raczej nie podniecają mnie takie drastyczne formy uprawiania miłości. Film oglądałam jakiś czas po premierze, nie byłam w kinie. Nic specjalnego mnie nie wdusiło w fotel. Przyjemnie się ogląda i tyle.
Dotyk Crossa, Płomień Crossa i Wyznanie Crossa to tytuły z serii Rozpalona Sylvii Day. Dopiero teraz jak wyszukiwałam dla Was zdjęcia odkryłam, że są kolejne części Wybór Crossa i Tylko Cross. Przeczytałam tylko trzy pierwsze. Mam kolejne pozycje na moją wciąż rosnącą listę książek do przeczytania.
Don Juan Tenorio – na wpół legendarny szlachcic hiszpański, żyjący w Sewilli w XVI wieku. Słynął z urody, uroku osobistego, ale także z przedmiotowego traktowania kobiet i egoizmu
Zaginiony pamiętnik Don Juana jest rękopisem Don Juana Tenorio przetłumaczonym na wiele języków. Opisuje jego romanse i sposób podejścia do kobiet. Najbardziej zapamiętałam, że nie miał skrupułów nawet przed zakonnicą i ją też uwodził.
Nauki Don Juana to kolejny tytuł na moja listę do przeczytania.
Kolejny fragment "Tajemnicy":
Marek coraz częściej myślał o Weronice. Stopniowo ograniczał kontakty z Gosią, aby mieć więcej czasu dla Weroniki. Dzień przed walentynkami postanowił definitywnie zerwać z Gosią. Nie chciał jej oszukiwać, a tym bardziej zdradzać. Lepiej, jeśli zerwie z nią teraz. Nie będzie jej oszukiwał. Zaprosił ją na kolację. Dziewczyna przyszła ładnie ubrana. Nie spodziewała się, że usłyszy od niego coś takiego. Kiedy już siedzieli naprzeciwko siebie, Marek od razu przeszedł do rzeczy:
– Gosiu, wiem, że będzie to dla ciebie szok, ale musimy ze sobą zerwać. Nie chciałbym cię oszukiwać. W moim życiu pojawiła się nowa dziewczyna. Nie będę ukrywał, że jest to Weronika. Przepraszam cię.
Lubił załatwiać wszystko szybko i bez problemów. Wiedział, że Gosi będzie przykro. Nie miał jednak wyjścia. Miał pewność, że tak będzie dla niej najlepiej. Gosia wysłuchała go w milczeniu. Nie odezwała się ani słowem. Kiedy skończył, zabrała torebkę i po prostu wyszła, nic nie mówiąc. Już kiedy miała pewność, że Marek nie może jej zobaczyć, zaczęła płakać. Poszła prosto do domu i zamknęła się w swoim pokoju.
Był poniedziałek, czternasty dzień lutego. Godzina piąta po południu, bezchmurne niebo. Weronika nie miała już gipsu. Często spotykała się z Markiem. Dogadywali się świetnie. Marek zrobił jej niespodziankę i przyszedł do niej z wielkim pluszowym słoniem z okazji walentynek. Kiedy prezent od niego znalazł się już na honorowym miejscu, usiadł na łóżku dziewczyny, złapał ją za rękę i wyprowadził z domu. Nie pozwolił nawet jej się przebrać. Była w dresach i szarej bluzie. Ludzie siedzieli w domach i szykowali się do oglądania telewizji. Zaprowadził ją do pustego, zaśnieżonego parku. W tafli stawu odbijał się księżyc. Było cicho i spokojnie.
– To takie urocze miejsce. Uwielbiam tu przychodzić – powiedziała dziewczyna.
Nagle intensywnie zaczął padać śnieg. Marek zdjął swoją bluzę, okrył Weronikę i łapiąc ją za rękę, pobiegł pod pobliskie drzewo. Stali tak, trzymając się za ręce, ale każde skierowało wzrok w innym kierunku. Weronika bezmyślnie patrzyła w dal, a blondyn wpatrywał się w jej drobną twarz.
– Weroniko, czy możesz na mnie spojrzeć? – zapytał.
Dziewczyna odwróciła wzrok w jego kierunku. Stali przez chwilę, patrząc sobie w oczy. Chłopiec powoli zbliżył się do niej i zaczął ją delikatnie, powolutku całować. Nie przeszkadzało im, że po ich ubraniach spływa śnieg, który był już tak intensywny, że korona drzewa nie mogła być odpowiednim schronieniem. Blondyn odsunął lekko dziewczynę i patrząc prosto w jej piwne oczy, rzekł:
– Właśnie odkryłem, że jesteś dla mnie kimś więcej niż tylko przyjaciółką. Zakochałem się w tobie. Już nie potrafię bez ciebie żyć – wyznał. – Wczoraj zerwałem z Gosią. Nie chciałem jej oszukiwać.
– Przepraszam, ale nie jestem jeszcze gotowa. Miło spędzam z tobą czas, ale nie zapomniałam jeszcze o Mateuszu.
Mógł się tego spodziewać. Minęło zaledwie półtora miesiąca. Nie gniewał się na nią. Nie potrafił.
– Zmarzłaś trochę. Chodź, odprowadzę cię do domu. Przestało padać.
Trzymając się za ręce, dotarli pod dom dziewczyny.
– Jestem taka szczęśliwa – powiedziała. – Jak dobrze, że cię poznałam.
Wtuliła się w jego pierś i stali tak, dopóki znów się nie rozpadało. Weronika weszła do domu i pobiegła do pokoju, aby pomachać mu przez okno. Po szybie spływały płatki śniegu, za oknem błyskały światła przejeżdżających samochodów. Weronika pomachała odchodzącemu Markowi, ale nadal się nie ruszała. Siedziała w pokoju, wpatrując się w okno. Nic się nie działo. Od czasu do czasu przejechał jakiś samochód, przeszedł jakiś pojedynczy przechodzeń. Czuła, że tego wieczoru jej życie na nowo się odmieniło, znowu nabrało sensu. Mimo że nie była gotowa na związek, czuła, że Marek jest jej bliski.
Miłego wieczoru, A.





Komentarze
Prześlij komentarz