W pogoni za życiem…
18 sierpnia 2016, XXI wiek, pogoda? Nie bardzo odpowiednia i pasująca do pory roku. Powinno być lato. Słońce, ciepełko, błękitne niebo. Co widzę za oknem? Szarość, nieprzyjemne chmury i padający deszcz. To nie ma żadnego znaczenia… i tak trzeba żyć.
Wkurza mnie to, że ludzie nie mają dla siebie czasu. Ciągle gdzieś gnają, coś załatwiają. A jak już mają chwilę wolnego, to nadrabiają zaległości w obowiązkach albo zwyczajnie odpoczywają.
Ogólne przeświadczenie wśród społeczeństwa to idea: Im więcej, tym lepiej. Ta pogoń za życiem jest tak właściwie wyścigiem za pieniądzem. To pieniądz steruje teraz życiem. To on zajmuje jeden z wyższych szczebli w hierarchii naszych potrzeb. To on jest tak bardzo pożądany i do niego dążymy.
Wydawać by się mogło, że to tylko świstek papieru czy jakiś kawałek cięższego metalu. Ten świstek wyznacza nam ścieżki życiowe, to do niego się dopasowujemy. Czy to ma sens?
Mówi się: „Pieniądze to nie wszystko” „Pieniądze szczęścia nie dają.” Wygląda na to, że to tylko puste powiedzenia. Niby prawda, ale jednak mają duży wpływ na nasze życie.
Zawsze uważałam, że utożsamiam się z tymi powiedzeniami. Powtarzałam sobie po co mi pieniądze? Przecież i tak nic się nie zmieni w moim życiu. Zaczynam jednak dostrzegać, że mogą one mieć wpływ na jakość naszego życia. Obserwując ludzi dostrzegam, że są w stanie polepszyć jego jakość. A to ile ich mamy i jak nimi gospodarujemy zależy od wielu czynników.
Jak zdobyć pieniądze?
W dobie wygodnictwa i internetu pojawiają się problemy ze zwykłą komunikacją. Przez to, że nie mamy czasu normalnie się spotkać i porozmawiać, zamykamy się we własnym wnętrzu. Zanikają kontakty towarzyskie. Coraz częściej nie mamy już o czym ze sobą rozmawiać. Nasza rozmowa ogranicza się do krótkiego „cześć”. O nic więcej nie musimy pytać. Przecież wszystko wiemy już z portali społecznościowych. Facebook, Instagram czy Twitter wiedzą wszystko o naszym życiu. Po co jeszcze raz opowiadać koleżance jak było w pracy, na imprezie czy wyjeździe? Przecież wszystko może przeczytać i zobaczyć na Twojej tablicy. Bardziej zwracamy uwagę na ilość like’ów i komentarzy niż na same obcowanie ze sobą. Wszystko lepiej jest załatwić wirtualnie.
Jedyne co mnie cieszy w całej tej gonitwie to to, że faktycznie wiele rzeczy urzędowych można załatwić online. Nie trzeba czekać w kolejkach w urzędach czy innych instytucjach i denerwować się tak jak ten królik.
Wystarczy mieć internet, e-maila i trochę obeznania w sieci.
Można jakoś zwolnić? Zaprzestać tej gonitwy?
Myślę, że można.
Wychowałam się inaczej. Szłam do koleżanki, pukałam do drzwi i się umówiłyśmy. Zwykle kończyła jeść obiad, albo sprzątać i za 5 minut byłyśmy na dworze. Siedziałyśmy całymi dniami na ogródku i zawsze było coś do roboty. Wracałyśmy wieczorem umorusane do domu, kolacja, kąpiel i spać. Wydawać by się mogło, że to są prawa i przywileje dzieciństwa. Dzieci nie mają tyle obowiązków co dorośli.
Nieprawda.
W moim otoczeniu dorośli (najbliższa rodzina) też mają czas na spotkania i pogaduchy. Nie muszą się nigdzie spieszyć. Żyją spokojnie. Pracują, odpoczywają. Wykonują obowiązki. Najważniejsze, że nie trzeba się z nimi umawiać. Wpadasz i zawsze ktoś jest w domu. Nie dopadła ich jeszcze ta gonitwa. Niestety, takie rodziny, czy nawet sami ludzie są już „na wyginięciu”.
Dopada mnie pomału ta mania pogoni za życiem. Faktycznie lepiej się czuję kiedy mam więcej zajęć i wracam do domu późno zmęczona i wypompowana. Nie potrafię jednak żyć tak cały czas. Bronię się przed tym jak tylko mogę. Oczywiście, mam konto na portalu (tylko facebook). Głównie po to żeby obserwować ludzi. Tak, jak jest to teraz modne. Ale jak tylko mam okazję i możliwość, wolę spotkać się na normalną kawę i porozmawiać spokojnie. Cieszę się, że mam wokół siebie bliskie osoby, z którymi nie muszę się umawiać wcześniej. Wracam z pracy i mam czas dla siebie. Nie muszę się nigdzie spieszyć i to nie pieniądz wyznacza moje cele. Sama planuję swój czas, staram się dostrzegać te pozytywne rzeczy i cieszyć się każdym dniem.
Miłego wieczoru. A.
Zagadnienia "brak czasu" nie rozwiąże się przez pośpiech, lecz przez spokój.
(Stefan Wyszyński)
Dzisiaj każdy jest zajęty, zabiegany. Ciągle tylko słyszę: „Nie mam czasu. Zadzwoń, umówimy się”. Wkurza mnie to, że ludzie nie mają dla siebie czasu. Ciągle gdzieś gnają, coś załatwiają. A jak już mają chwilę wolnego, to nadrabiają zaległości w obowiązkach albo zwyczajnie odpoczywają.
Ogólne przeświadczenie wśród społeczeństwa to idea: Im więcej, tym lepiej. Ta pogoń za życiem jest tak właściwie wyścigiem za pieniądzem. To pieniądz steruje teraz życiem. To on zajmuje jeden z wyższych szczebli w hierarchii naszych potrzeb. To on jest tak bardzo pożądany i do niego dążymy.
Wydawać by się mogło, że to tylko świstek papieru czy jakiś kawałek cięższego metalu. Ten świstek wyznacza nam ścieżki życiowe, to do niego się dopasowujemy. Czy to ma sens?
Mówi się: „Pieniądze to nie wszystko” „Pieniądze szczęścia nie dają.” Wygląda na to, że to tylko puste powiedzenia. Niby prawda, ale jednak mają duży wpływ na nasze życie.
Zawsze uważałam, że utożsamiam się z tymi powiedzeniami. Powtarzałam sobie po co mi pieniądze? Przecież i tak nic się nie zmieni w moim życiu. Zaczynam jednak dostrzegać, że mogą one mieć wpływ na jakość naszego życia. Obserwując ludzi dostrzegam, że są w stanie polepszyć jego jakość. A to ile ich mamy i jak nimi gospodarujemy zależy od wielu czynników.
Jak zdobyć pieniądze?
W dobie wygodnictwa i internetu pojawiają się problemy ze zwykłą komunikacją. Przez to, że nie mamy czasu normalnie się spotkać i porozmawiać, zamykamy się we własnym wnętrzu. Zanikają kontakty towarzyskie. Coraz częściej nie mamy już o czym ze sobą rozmawiać. Nasza rozmowa ogranicza się do krótkiego „cześć”. O nic więcej nie musimy pytać. Przecież wszystko wiemy już z portali społecznościowych. Facebook, Instagram czy Twitter wiedzą wszystko o naszym życiu. Po co jeszcze raz opowiadać koleżance jak było w pracy, na imprezie czy wyjeździe? Przecież wszystko może przeczytać i zobaczyć na Twojej tablicy. Bardziej zwracamy uwagę na ilość like’ów i komentarzy niż na same obcowanie ze sobą. Wszystko lepiej jest załatwić wirtualnie.
Jedyne co mnie cieszy w całej tej gonitwie to to, że faktycznie wiele rzeczy urzędowych można załatwić online. Nie trzeba czekać w kolejkach w urzędach czy innych instytucjach i denerwować się tak jak ten królik.
Wystarczy mieć internet, e-maila i trochę obeznania w sieci.
Można jakoś zwolnić? Zaprzestać tej gonitwy?
Myślę, że można.
Wychowałam się inaczej. Szłam do koleżanki, pukałam do drzwi i się umówiłyśmy. Zwykle kończyła jeść obiad, albo sprzątać i za 5 minut byłyśmy na dworze. Siedziałyśmy całymi dniami na ogródku i zawsze było coś do roboty. Wracałyśmy wieczorem umorusane do domu, kolacja, kąpiel i spać. Wydawać by się mogło, że to są prawa i przywileje dzieciństwa. Dzieci nie mają tyle obowiązków co dorośli.
Nieprawda.
W moim otoczeniu dorośli (najbliższa rodzina) też mają czas na spotkania i pogaduchy. Nie muszą się nigdzie spieszyć. Żyją spokojnie. Pracują, odpoczywają. Wykonują obowiązki. Najważniejsze, że nie trzeba się z nimi umawiać. Wpadasz i zawsze ktoś jest w domu. Nie dopadła ich jeszcze ta gonitwa. Niestety, takie rodziny, czy nawet sami ludzie są już „na wyginięciu”.
Dopada mnie pomału ta mania pogoni za życiem. Faktycznie lepiej się czuję kiedy mam więcej zajęć i wracam do domu późno zmęczona i wypompowana. Nie potrafię jednak żyć tak cały czas. Bronię się przed tym jak tylko mogę. Oczywiście, mam konto na portalu (tylko facebook). Głównie po to żeby obserwować ludzi. Tak, jak jest to teraz modne. Ale jak tylko mam okazję i możliwość, wolę spotkać się na normalną kawę i porozmawiać spokojnie. Cieszę się, że mam wokół siebie bliskie osoby, z którymi nie muszę się umawiać wcześniej. Wracam z pracy i mam czas dla siebie. Nie muszę się nigdzie spieszyć i to nie pieniądz wyznacza moje cele. Sama planuję swój czas, staram się dostrzegać te pozytywne rzeczy i cieszyć się każdym dniem.
Miłego wieczoru. A.




Komentarze
Prześlij komentarz